Nadszedł upragniony weekend i pierwszy poważny wyjazd z Oliwią. Ciekawe jak malutka sobie poradzi? Okazja jest ważna: urodziny Marcina i nasza 10 rocznica 🙂

Piątek 15.05 godz 14.oo wyruszamy, tym razem z Jarosławia. Kierujemy się na Barwinek, po drodze mała przerwa na obiadek, potem Słowacja no i Węgry. Dzieciaki znoszą podróż naprawdę dzielnie, oczywiście krótkie momenty maruderstwa się zdarzają ale przecież to normalne 🙂 O 22.15 witamy Budapeszt. Miasto żyje, oświetlone prezentuje się naprawdę znakomicie. Olbrzymi ruch na ulicach, tłumy ludzi na chodnikach, wow!

Mieszkanko mamy piękne, pierwszy raz skorzystaliśmy z serwisu airbnb. Trzecie piętro bez windy to nie lada wyzwanie.

Mamy tylko 2 dni na zwiedzanie, więc rankiem nie leniuchujemy za długo, tylko ruszamy w miasto. Wymyśliliśmy sobie następujący plan dnia: przed południem zwiedzanie, po południu uciechy dla dzieci. Na poniedziałek zostawiamy oceanarium. Dwa i pół dnia, na dodatek z dziećmi to zdecydowanie za mało na stolicę Węgier. Niestety z wielu miejsc musieliśmy zrezygnować, ale mamy plan by tu jeszcze wrócić.

Po mieście poruszamy się metrem, jest dość mocno rozbudowane i można nim dojechać praktycznie wszędzie. Obecnie występują 4 główne linie: żółta, czerwona, niebieska i zielona. Kacper i Oliwia są zachwyceni, Kacper z powodu samej przejażdżki metrem, a Oliwia zainteresowania współpasażerów:) Są dostępne przeróżne opcje biletu, najbardziej opłacalne to chyba te turystyczne – całodobowy i trzydniowy. Nie trzeba ich kasować. Jedynym minusem dla rodzin z wózkowym dzieckiem jest to, że trudno tu o windę 🙁

– DZIEŃ 1 – Peszt i Varosliget –

Zaczynamy od lewobrzeżnej części Budapesztu, zwanej Pesztem, a dokładnie od dzielnic Belvaros ( Śródmieście) i Lipotvaros (Miasto Leopolda). Spacerujemy Vaci ucta, główną arterią pełną sklepików z pamiątkami, butików i restauracji. Kierujemy się w stronę bazyliki. Prowadzi do niej ładna promenada i spory plac.

Bazylikę wznoszono przez 50 lat. Dedykowana była pierwszemu królowi Węgier św. Stefanowi. W Kaplicy Świętej Prawicy, na lewo od ołtarza jest przechowywana zmumifikowana prawa dłoń królewska. Po wrzuceniu 100 Ft naszym oczom ukazuje się relikwia 🙂

Kierujemy się w stronę Dunaju. Uwagę przykuwają widoki wzgórza Zamkowego i Gellerta po drugiej stronie miasta,  a na rzece statki i pływający autobus 🙂 oraz pomnik Buty .

Pomnik Buty nad Dunajem odsłonięto w kwietniu 2005 r i jest dziełem węgierskiego rzeźbiarza. Artysta wykonał żelazne odlewy z autentycznych 60 par butów z lat 40 XX w. Upamiętniają one ofiary reżimu faszystowskiego w latach 1944-1945. Egzekucje dokonywane były nad brzegiem rzeki, skazywanym kazano ściągać buty, ustawiać się w rzędzie i wtedy ich rozstrzeliwano.

Idąc brzegiem rzeki docieramy do pięknego i  potężnego budynku Parlamentu (Orszaghaz).Mały fragment jego wnętrz udostępniany jest turystom. Naprawdę robi ogromne wrażenie .

Następnie udajemy się do stacji metra nieopodal i po krótkiej przejażdżce wysiadamy na Hosok tere.

Hosok tere czyli plac Bohaterów to jeden z największych i najważniejszych placów w Budapeszcie. Po obu jego stronach znajdują się okazałe budynki: Muzeum Sztuk Pięknych i Pałac Ekspozycji. Głównym obiektem placu jest Pomnik Tysiąclecia. Na środku wznosi się kolumna archanioła Gabriela o wysokości 36 m, a otacza ją półkolista kolumnada, podzielona na dwie części, która przedstawia najważniejsze postacie z węgierskiej historii. Przed kolumną znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza.

Tuż za placem Hosok tere swój początek bierze Varosliget ( Lasek Miejski). Oj zazdrościmy mieszkańcom Budapesztu takich terenów zielonych. W parku możemy znaleźć staw, knajpki, zoo, stacjonarny cyrk, małe wesołe miasteczko, termy, zamek Vajdahunyad z Muzeum Rolnictwa i Muzeum Transportu.  Mamy ambitne plany ale zaraz przy wejściu odbywa się węgierski piknik. Kacper zauważa karuzele, dmuchańce i stragany z zabawkami, więc zostajemy 🙂 Zwiedzanie pozostałej części parku zostawiamy na dzień jutrzejszy.

Wymęczeni wracamy do mieszkanka.

– DZIEŃ 2 – Buda i Varosliget cd.

Wstajemy dość wcześnie, przed nami kolejny dzień pełen atrakcji.

Pierwszy punkt programu to wzgórze Zamkowe – Var-hegy, wpisane na listę UNESCO. Kolejką Siklo dostajemy się na górę. Zwiedzamy głównie teren Budzińskiego Pałacu Królewskiego, spacerujemy wzdłuż murów zamkowych i podziwiamy panoramę Pesztu.

Wczoraj miałam jeszcze w planie zajrzeć do Baszty Rybackiej i do kościoła Macieja. Nie wiem jak to się stało ale normalnie w świecie zapomnieliśmy o tym i spokojnie zjechaliśmy na dół. O tym, że tyle przegapiliśmy, zorientowaliśmy się już w Polsce, kurcze ale żałujemy. Warte zobaczenie jest jeszcze wzgórze Gellerta ale rezygnujemy z niego świadomie, obiecaliśmy przecież Kacprowi wesołe miasteczko. Mamy zdecydowanie za mało czasu. Wracamy na druga stronę Dunaju pięknym mostem łańcuchowym i jedziemy do Varosliget

Tym razem udaje nam się przejść przez cały park, zaglądamy nad stawik, do term, no i zgodnie z obietnicą większość czasu spędzamy w Holnemvolt Park. To nowy park, który powstał na miejscu dawnego wesołego miasteczka i jest połączony z zoo

Dla Kacpra to raj na ziemi! 🙂

– DZIEŃ 3 – Tropicarium i trudny powrót do domu –

Rano żegnamy się z Veroniką, opuszczamy mieszkanko i samochodem jedziemy w okolice Centrum Handlowego Campona na przedmieście Budapesztu. To właśnie tu mieści się oceanarium. Wstęp dla osoby dorosłej to koszt 25oo Ft,a dla dzieci powyżej 4 lat 1800 Ft. W porównaniu do lizbońskiego oceanarium to jest dużo mniejsze. Oprócz ryb w akwariach słonowodnych można także obserwować tu słodkowodne krajowe gatunki ryb. Ciekawym miejscem jest sala rekonstruująca życie w lesie tropikalnym. Co jakiś czas gaśnie światło, pojawia się burza i deszcz by potem wyszło słońce. Duże wrażenie robi także szklany tunel, z którego można obserwować rekiny i inne morskie stworzenia. Na końcu trasy zwiedzania znajduje się otwarty basen, zwany ” głaskarnią płaszczek”. Można w nim zanurzyć ręce i pogłaskać te sympatyczne stworzenia.

Jeszcze małe zakupy, obiadek i wracamy do domu.

Powrót był ciężki…Kacpra po obżarstwie w KFC boli brzuch i wymiotuje. Oliwkę męczą zęby ( we wtorek wychodzą jej 2 pierwsze jedynki). Na dodatek na Słowacji zamykają drogę i objazdem nadrabiamy jakieś 50 km. Pierwszy raz  mamy takie przeboje. Całe szczęście o 20.00 dzieci zasypiają i spokojnie chociaż grubo po pólnocy dojeżdżamy do Lublina.

Wydaje nam się, że Budapeszt jest trochę niedoceniany przez Polaków. Węgry kojarzą nam się głównie z basenami i Hajduszoboszlo. A Budapeszt to naprawdę świetne miasto, pełne zabytków i atrakcji dla turystów. Weekend to zdecydowanie za mało, żeby je dobrze poznać. Wrócimy jeszcze, mam nadzieję, że wrócimy, także w okolice Egru.

 

13 komentarze do “Budapeszt z dziećmi w 3 dni”

  1. bardzo dziekuje za obszerny opis. skorzystamy z Państwa doświadczeń . wybieramy sie do Egeru pod koniec czerwca i w planach chcemy odwiedzić wlasnie Budapeszt. podrożujemy też z dwóka dzieci (4 i 2 latka) i jeszcze trzecie dziecko u mnie w brzuchu;) tak z ciekwaości czy bilety za metro obowiązują też dzieci? placiliście za dzieciaki?

    1. Cieszymy się, że wpis się Państwu przydał 😁. Jeżeli chodzi o metro to z tego co pamiętam dzieciaki do 6 roku życia jeżdżą bezpłatnie 😁

  2. dziękuje za odpowiedź na poprzednie pytanie. to wykorzystam jeszcze raz Panią;) zastanawiam się gdzie zostawić auto .bedziemy jechać od strony Egeru. pomysł jest taki żeby zostawić auto w rejonie linii metra i przesiaść się z auta na metro. sugestie co do miejsca przesiadki mile widziane:)

    1. Kurcze tu Wam nie pomożemy. My zostawialismy samochód przy naszym miejscu noclegowym, tak po prostu przy jakiejś uliczce. Ale moim zdaniem możecie spokojnie kierować się na centrum i tam szukać parkingów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.