Rodos z dzieckiem

Wrzesień 2011 – pierwsze zagraniczne wakacje z naszym synkiem. Decydujemy się na skorzystanie z usługi biura podróży. Nie wiem co nas do tego skłoniło….ale to był pierwszy i ostatni raz. 🙂 Doszliśmy do wniosku, że to jednak nie dla nas. Nie będę się rozwodzić nad tematem ale ten kto poznał smak podróżowania na własną rękę na pewno się domyśla 🙂

– 8.09.2011 r – 

Wyjeżdżamy z Lublina w kierunku Warszawy. Decydujemy się na nocleg w okolicy lotniska, żeby spokojnie, bez stresu w dniu wylotu dotrzeć na Okęcie.

– 9.09.2011 r –

DSC_1998 Dzień wylotu. Kacper na lotnisku odnajduje się wyśmienicie. 🙂 Liniami czarterowymi EnterAir dostajemy się na wyspę Rodos, a następnie autokarem do Kolymbii i naszego ośrodka. Synek znosi podróż bardzo fajnie, w trakcie lotu zasypia i po krótkim czuwaniu na greckim lotnisku znów zapada w głęboki sen w drodze do hotelu.  Jest już późno w nocy. Jeszcze krótka przejażdżka meleksem ( Kacper jest uradowany!), kilka podskoków syna na nowym łóżku i sen….

 – 10.09.2011 r – 

Po śniadanku robimy obchód po ośrodku  i rozkładamy się nad basenem.DSC_2031 Kacper zawiera nowe znajomości. Decydujemy się na jeden dzień leniuchowania: leżakowanie, pływanie i opalanie.

Postanawiamy wynająć samochód na następne 4 dni i objechać wyspę. Po co wykupiliśmy wczasy all inclusive? W sumie to nie wiem! Wieczorkiem dostajemy naszą białą polówkę.

 

– 11.09.2011 –

Rano zaczynamy zwiedzanie. Jedziemy w stronę miasta Rodos, w pobliżu Faliraki podjeżdżamy pod zatokę Antony’ego Quinna.DSC_2082
Zatoka jest prześliczna. Spędzamy tam kilka chwil, upajamy się widokiem i jedziemy dalej. Następny punkt to termy Kalithea – gorące źródła lecznicze.DSC_2119 Ośrodek, kiedyś bardzo popularny, był miejscem wypoczynku rodzin z całej Europy. Po II wojnie światowej mocno podupadł. Odrestaurowano go i w 2007 r został oddany ponownie do użytku. Efekt jest niesamowity. DSC_2121DSC_2145DSC_2129

DSC_2200

Ostatni punkt programu przewidzianego na dzień dzisiejszy to miasto Rodos- stolica greckiej wyspy. Tam udało nam się obejrzeć: meczet, wieżę zegarową, Pałac Wielkich Mistrzów, Stare Miasto i port. Tu Kacper nam się zbuntował, chyba biedaczek miał już dość. Wracamy do hotelu.DSC_2238DSC_2242DSC_2305DSC_2315DSC_2321

 

 – 12.09.2011 r – 

Dziś kierunek – Lindos – jedno z  najstarszych miast wyspy. Miasteczko jest niewielkie, pełne białych domków i krętych, wąskich uliczek, a na wzgórzu wznosi się Akropol, wpisany na listę UNESCO. To jest właśnie nasz cel. Spacerówkę zostawiamy w pobliskiej knajpce, pakujemy Kacpra w nosidło i zaczynamy wspinaczkę. Ci leniwi wybierają przejażdżkę na osiołkach. Mimo, że jest wrzesień i poza sezonem, w kierunku ruin zmierzają tłumy. Turyści wdrapujący się na wzgórze z zazdrością spoglądają na Kacpra, który zadowolony siedzi sobie na moich plecach. 🙂DSC_2482

DSC_2466

 

 

DSC_2427DSC_2448

Piękne widoki ze wzgórza:DSC_2422DSC_2431DSC_2411

 

Po pysznych deserkach w kawiarence jedziemy na przylądek Prasonisi, na południe wyspy.

DSC_2536Latem jest on połączony z lądem wąskim pasem piasku, a zimą staje się wyspą. Jest to wymarzone miejsce dla windsurferów. Rzeczywiście czuć tu silne podmuchy wiatru, mocne i wysokie fale, a na wodzie śmigają kolorowe żagle. Ciekawostką jest to, że działa tu największy polski ośrodek szkoleniowy windusrfingu.

13.09.2011 r – 

Kolejny dzień i kolejny wyjazd, tym razem okolice Kolymbii. Zwiedzamy: „Epta piges” – „Siedem źródeł” i kościółek w Tsambice.

DSC_2562Epta piges to strumień zbudowany przez Włochów do nawadniania sadu pomarańczowego w Kolimbii. Zasila go siedem źródeł, stąd nazwa. Obejrzeliśmy tunel,który liczy 186 m długości i prowadzi nad jeziorko. Brodzi się w nim boso w wodzie i pewien odcinek trzeba pokonać po ciemku. Nie odważyliśmy się !

Główną atrakcją Tsampiki natomiast  jest klasztor Matki Boskiej. Żeby go obejrzeć trzeba pokonać stromą ścieżkę przez las, a następnie 350 stopniowe schody.

I tutaj znów niezbędne staje się nasze nosidło. DSC_2573 Wdrapujemy się na górę. Główną pozostałością klasztoru jest niewielki biało otynkowany kościółek. Wokół tego miejsca krąży ciekawa legenda, zainteresowanych odsyłam do przewodników. Widok z góry oszałamiający.

DSC_2586 W drodze powrotnej Kacper dzielnie zasypia.

Zjeżdżamy na plażę w Tsambice. To drugie miejsce warte uwagi w tej okolicy. Uważam, że to jedna z najpiękniejszych plaż na Rodosie. Po męczącym dniu relaksujemy się kąpielą w morzu.

– 14.09.2011 r – 

No i nadszedł ostatni dzień zwiedzania wyspy. Wybieramy się na zachodnie wybrzeże. DSC_2667Docieramy do miasta Ialyssos, a następnie na wzgórze Filerimo. Zachowały się tutaj niektóre zabytki z epoki starożytności. Stoi tu także 16 metrowy krzyż z wewnętrznymi schodami prowadzącymi na jego ramiona. Na wspinaczkę zdecydował się Marcin.

Wsiadamy w samochód i jedziemy w głąb wyspy do „Doliny Motyli”DSC_2694 Jest uważana za jedną z jej największych atrakcji. My jakoś tego nie odczuliśmy. Jest bardzo wilgotno i duszno. Ścieżka pnie się cały czas w górę. Nie udaje nam się przejść jej całej. Zmęczenie bierze górę i w połowie zawracamy. Ale największe skupiska motyli udaje nam się obejrzeć.DSC_2705

Wracając do Kolimbi wstępujemy do przydrożnej knajpki i zamawiamy najpyszniejszą moussakę w życiu.

– 15.09.2011 r – 

Dziś już tylko korzystamy z atrakcji hotelu. Pełny relaks, pyszne jedzonko i lekkie drinkowanie 🙂

DSC_2745

DSC_2061– 16.09.2011 r – 

Rano autobusikiem dostajemy się na lotnisko i spokojnie dolatujemy do Warszawy. Stolica wita nas deszczem i chłodem. Brrrrrr, tydzień to zdecydowanie za mało 🙂 Samochodem zostawionym wcześniej na parkingu wracamy późno w nocy do Lublina.

Kategorie: EUROPA, GRECJA, GRECJA-RODOS 2011, PODRÓŻE-w składzie 2+1, RELACJE Z PODRÓŻY | Tagi: | Skomentuj

Nawigacja wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© Copyright by DzieciakiNaPoklad.pl