Szwajcaria – 2013

Bardzo długo zastanawialiśmy się, gdzie w tym roku wybrać się na dłuższe wakacje. Mieliśmy ochotę na coś innego, niekoniecznie morze i padło na ….Szwajcarię – piękną, górzystą ale i kosztowną. Zdecydowaliśmy się więc na jazdę samochodem i zabranie ze sobą wszystkich niezbędnych rzeczy.

21.06.2013 r w piątek po południu ruszamy w drogę. Musimy dojechać do granicy niemieckiej. W Słubicach mamy zarezerwowany nocleg. Jest upalnie, w Warszawie zastaje nas burza i gigantyczne korki. Potem jest już lepiej, do Słubic dojeżdżamy dość sprawnie autostradą. Spokojnie przesypiamy noc i po śniadanku wyruszamy. Czeka nas długa droga, do przejechania prawie 1400 km przez Niemcy. Jest dość monotonnie, życie ratują nam tablet i bajki :). Szwajcaria wita nas piękną pogodą i słońcem.

– LUCERNA I OKOLICE –

nad jeziorem Czterech Kantonów

O godzinie 19.00 jesteśmy na miejscu, w Emetten, niedaleko Lucerny. Tu spędzimy najbliższy tydzień. Mamy super mieszkanko, przemili właściciele przynoszą Kacprowi cały stos zabawek, rowerek i samochód. Syn jest zachwycony. Mamy własny tarasik z grillem i piękne widoki za oknem.DSC_5826 (Kopiowanie)

 

Ranek wita nas niestety deszczem. Postanawiamy, więc wybrać się do Muzeum Transportu w Lucernie. To raj dla chłopców i nie tylko:)  Spędzamy w nim dobre kilka godzin. Więcej tutaj:  https://dzieciakinapoklad.pl/2015/05/12/muzeum-transpo…nie-szwajcaria/

DSC_5737 (Kopiowanie)Pogoda nie zachwyca, ciągle pada. Postanawiamy, więc ruszyć na południe, do włoskojęzycznego kantonu Ticino.

– TICINO-

DSC_5902 (Kopiowanie)To jeden z kantonów Szwajcarii, w którym językiem urzędowym jest jęz. włoski. Dla Szwajcarów to miejsce letnich krajowych urlopów. To region o łagodniejszym klimacie i dużo wyższych temperaturach. Gdy w Lucernie ostro padał deszcz, tam świeciło słońce a termometry wskazywały około 10 stopni więcej. O to nam chodziło 🙂

– Belinzona-

Dojeżdżamy do Belinzony, niewielkiego miasteczka i stolicy kantonu.  Jej wizytówką są 3 kamienne, starożytne zamki, wpisane na listę UNESCO. My wybieramy jeden z nich: zamek Castelgrande. To najstarszy i najbardziej okazały zamek w mieście. Na jego dziedziniec wjechaliśmy windą z Piazza del Sole.DSC_5928 (Kopiowanie)

DSC_5934 (Kopiowanie)DSC_5956 (Kopiowanie)Zamek, jego dziedziniec, mury obronne – wszystko prezentuje się super.

– Dolina Verzasca –

Wsiadamy w autko, dalej kierujemy się w stronę Locarno i doliny krystalicznie czystej rzeki Verzasca. DSC_5965 (Kopiowanie)Zachęcamy do przejechania jej całej, do samego końca. Krajobrazy są przepiękne. Po drodze zaglądamy w kilka miejsc. Pierwsze to most i zapora na rzece, przy której kręcono sceny z filmu „Goldeneye”. Dla chętnych skok z bungee 🙂

Następnie Lavertezzo i mostek Ponte dei Salti zw. „rzymskim mostem” Teren cieszy się dużą popularnością wśród turystów, a przejrzysta woda zachęca do kąpieli. Niestety jest bardzo zimna, my tylko moczymy ręce 🙂

DSC_5980 (Kopiowanie)DSC_5976 (Kopiowanie)DSC_5981 (Kopiowanie)

 

Ostatnią wioską wzdłuż rzeki jest Sonogno z kamiennymi domami.DSC_6026 (Kopiowanie)DSC_6011 (Kopiowanie)

Wracamy do Emetten…

– Locarno, Lugano, jeziora i Park Swissminiatur w Melide –

Kolejny dzień i niestety znów deszcz…..Wracamy, więc do słonecznego Ticino, a dokładnie do Locarno. Relaksujemy się nad jeziorem Maggiore, a następnie kierujemy w stronę Lugano. Jakieś 8 km od miasta znajduje się małe miasteczko Melide, a w nim Szwajcaria w miniaturze ( Swissminiatur). DSC_6059 (Kopiowanie)Park otwarty jest od marca do października w godzinach 9-18.00. DSC_6066 (Kopiowanie)Po dokładne informacje odsyłam na stronę: http://www.swissminiatur.ch/en/. Miejsce jest niesamowite, można znaleźć tam wszystko, co związane jest z krajem: zamki, kościoły, pociągi jeżdżące po torach, lotnisko, kolejki górskie i najbardziej znane szczyty, jeziora, rzeki.DSC_6067 (Kopiowanie)DSC_6073 (Kopiowanie)DSC_6089 (Kopiowanie)DSC_6076 (Kopiowanie)

Odwiedzamy również Lugano, spacerujemy nad jeziorem i wjeżdżamy kolejką na okoliczny szczyt Monte Bre.DSC_6141 (Kopiowanie)

DSC_6148 (Kopiowanie)Wracamy do naszego Emetten, z nadzieją na ładną pogodę.

– W STRONĘ ALP-

Chyba się rozpogadza, nareszcie…., ruszamy w stronę regionu Jungfrau, który tworzą Alpy Berneńskie, najwyższe, najbardziej zwarte i najbardziej zlodowacone pasmo Alp Północnych.

– Merringen i wodospady Reichenbach-

śladami Sherlocka Holmesa

Po drodze zaglądamy do Merringen. Miasteczko zasłynęło po tym jak sir Artur Conan Doyle opisał w jednym ze swych opowiadań o Sherlocku Holmes’ie pobliski wodospad Reichenbach.DSC_6239 (Kopiowanie) W mieście znajduje się muzeum słynnego detektywa. My wybieramy się natomiast nad wodospad, tu został strącony Sherlock.  Kolejką szynową Reichenbachfall-Bahn z Willingen ruszamy na punkt widokowy. Wodospad jest jednym z najwyższych w Alpach. Jego wysokość to ok 200 m. Robi wrażenie.DSC_6200 (Kopiowanie)

– region Jungfrau-

dolina Lauterbrunnen

No i docieramy do prawdziwych, wysokich gór. Dolina Lauterbrunnen często określana jest jako najpiękniejsza w Europie, znajdują się tutaj 72 wodospady. Bierze tu również swój początek szlak Jungfrau- Aletsch-Bietschhorn, wpisany do UNESCO. Tą okolicą zainspirował się także Tolkien- książkowa Rievendell zamieszkiwana przez elfy to właśnie LauterbrunnentalDSC_6308 (Kopiowanie).DSC_6302 (Kopiowanie) Same miasteczko leży na wysokości 795 m n.p.m.Na końcu głównej ulicy można podziwiać wodospad DSC_6292 (Kopiowanie)Staubbach, którym zachwycał się także J.W Goethe. Jeszcze bardziej spektakularnie prezentują się wodospady Trummelbach. DSC_6278 (Kopiowanie)Można je oglądać dzięki systemowi tuneli. Wjeżdża się windą na górę, a potem spaceruje korytarzami, podziwiając kaskady z różnych poziomów. W środku jest ciemno, bardzo głośno i wilgotno. Dzieciaczkom może się nie podobać.DSC_6250 (Kopiowanie)

– Interlaken-

relaks na „hohematte”

Wstępujemy do Interlaken. Miasto leży nad dwoma jezioramii u podnóży wysokich gór. Jest bardzo skomercjalizowane i zatłoczone. Nie przypadło nam za bardzo do gustu. Najwięcej czasu spędziliśmy na Hohematte, wielkiej, zielonej łące.DSC_6333 (Kopiowanie)

 

 -Dolina Grindelwald –

Następnego dnia ruszamy do Grindelwaldu.  Jest jedną z najbardziej popularnych miejscowości w Alpach. Najczęściej określany jest mianem „lodowcowej wioski” ze względu na bliskość dwóch dużych lodowców. Niestety miasto wita nas deszczem, nie udaje nam się za dużo zobaczyć.DSC_6388 (Kopiowanie)

Zarówno z Grindelwald, Interlaken jak i z Lauterbrunnen można dostać się na Jungfraujoch na wysokość 3454 m. n.p.m. Wybudowana tam została najwyżej położona stacja kolejki linowej w Europie. Na górze znajduje się cały kompleks turystyczny. Jungfrau nazywany jest : „Top of Europe” Na pewno byłaby to niezapomniana wycieczka. My jednak ze względu na pogodę i koszt rezygnujemy. Widoki z góry byłyby marne. Ale dla zainteresowanych: podróż trwa około 2-3 h, a koszt to ok. 180 CHF w obie strony. Można go obniżyć o ok 50 CHF kupując „good morning ticket/good afternoon ticket” lub oczywiście dosiąść się na wyższych stacjach.

– LUCERNA I PILATUS –

 

DSC_6428 (Kopiowanie)W ostatni dzień zwiedzamy Lucernę: przystań, most Kapliczny i średniowieczne mury.DSC_6423 (Kopiowanie) Wjeżdżamy również na pobliski szczyt  Pilatus  o wysokości 2120 m. n.p.m. Dostajemy się na niego najbardziej stromą na świecie kolejką zębatą o nachyleniu 48%. Na szczycie wybudowano 2 hotele, a ze szczytu roztaczają się wspaniałe widoki na miasto i jeziora. Na górze jest dość zimno, leży jeszcze śnieg, Kacper jest zachwycony. Wybieramy się na krótki spacer Drachenweg ( Szlak Smoka), podziwiamy widoki z tarasu widokowego i tą samą drogą wracamy do Aplnachstad. Inną alternatywą jest powrót kolejką linową do Kriens.DSC_6440 (Kopiowanie)

DSC_6470 (Kopiowanie)DSC_6494 (Kopiowanie)DSC_6502 (Kopiowanie)DSC_6512 (Kopiowanie)

– FRANCUSKOJĘZYCZNA CZĘŚĆ SZWAJCARII-

DSC_6660 (Kopiowanie)Kolejny tydzień spędzamy w miejscowości Les Crosets,położonej we francuskojęzycznej części Szwajcarii, w regionie Portes du Soleil ( Brama Słońca). Rezerwując noclegi w tym miejscu nie za bardzo zdawaliśmy sobie sprawę, gdzie tak naprawdę będziemy mieszkać. Trochę się wystraszyliśmy gdy nawigacja zaczęła nas kierować na krętą, stromą i wąską drogę. Okazało się że Les Crosets leży na wysokości 1600 m.n.p.m. W wakacje jest dość wyludnione, największą popularnością cieszy się zimą. Widoki są przepiękne, a rankiem budzą nas dzwonki szwajcarskich krówek.DSC_6650 (Kopiowanie)
DSC_6644 (Kopiowanie)DSC_6646 (Kopiowanie)

– Nad jeziorem Genewskim- Lozanna i zamek Chillon-

Następnego dnia wybieramy się do Lozanny. Przechadzamy się Starym Miastem i zaglądamy do katedry Notre Dame (:. Sporo czasu spędzamy nad samym jeziorem. Kacper odnajduje się tam znakomicie i zawiera nowe znajomości.DSC_6555 (Kopiowanie)DSC_6549 (Kopiowanie)DSC_6577 (Kopiowanie)DSC_6557 (Kopiowanie)

Jedziemy  wzdłuż jeziora. Ta okolica określana jest mianem Riwiery Szwajcarskiej i uznawana za jeden z piękniejszych zakątków kraju. Wielu bogaczy kupuje tu niesłychanie drogie rezydencje. Niestety jest bardzo zatłoczona i zakorkowana.

Docieramy do Montreux, w niewielkiej odległości od niego nad brzegiem jeziora znajduje się zamek Chillon. Trzeba liczyć się z bardzo dużą ilością turystów, jest bardzo popularny. Zaskoczenie – dostajemy informacyjną ulotkę z mapą w języku polskim. Fajnie!DSC_6634 (Kopiowanie)

DSC_6630 (Kopiowanie)DSC_6628 (Kopiowanie) – Okolice Matterhorn –

Ten region spodobał nam się chyba najbardziej. Naszym celem jest Zermatt, położony na wysokości 1620 m.n.p.m. Jest jednym z najsłynniejszych kurortów w Szwajcarii.DSC_6671 (Kopiowanie) Jedziemy do Tash, tam zostawiamy samochód,  a następnie docieramy pociągiem do Zermatt. Miasto bowiem jest całkowicie wyłączone z ruchu samochodowego. Można do niego dotrzeć również bryczką lub taksówką elektryczną.  Zermatt leży w otoczeniu 38 czterotysięczników, w tym najsłynniejszego Matternhornu (4478 m n.p.m.). Z miasta można dostać się kolejkami na przeróżne okoliczne szczyty. DSC_6682 (Kopiowanie)My wybieramy kolejkę zębatą na GornergratDSC_6685 (Kopiowanie) (3089 m n.p.m.), z którego bardzo ładnie widać Matternhorn. Podróż trwa ok 40 min. Mamy super pogodę i bezchmurne niebo. Widoki są oszałamiające. Z platformy widokowej na Gornergrat można podziwiać 28 czterotysięczników i 40 lodowców. Martwiliśmy się trochę jak Kacper będzie zachowywał się na takiej wysokości. Był troszkę oszołomiony przez chwilkę, my zresztą też ale szybko wszystko wróciło do normy.

DSC_6693 (Kopiowanie)DSC_6731 (Kopiowanie)DSC_6721 (Kopiowanie)

DSC_6738 (Kopiowanie)Z powrotem postanawiamy zejść piechotką do stacji poniżej i popodziwiać piękne Alpy.DSC_6749 (Kopiowanie)DSC_6678 (Kopiowanie)DSC_6761 (Kopiowanie)

Wracamy kolejką do Zermatt, pociągiem do Tash i do naszego Les Crosets.

–  Okolice Sion –

Kolejny dzień i kolejne wyzwania 🙂 Wyruszamy do Sion, najstarszego miasta Szwajcarii. Tam stromymi schodami wspinamy się do Basolique de Valere,DSC_6771 (Kopiowanie) gdzie mieszczą się najstarsze na świecie organy. Jestem dumna z syna, do ruin dociera o własnych siłach. Ze wzgórza rozpościera się wspaniały widok na okolicę i pobliskie winnice.

Następnym punktem jest Grande DixenceDSC_6880 (Kopiowanie), największa na świecie sztuczna zapora o wysokości 285 m. Polecamy obejrzeć ciekawy film o jej budowie.DSC_6828 (Kopiowanie)

DSC_6856 (Kopiowanie)No i kolejna atrakcja – piramidy w okolicach wioski Euseigne.DSC_6819 (Kopiowanie)

Są to stożkowate formacje skalne powstałe z polodowcowych moren. Z drogi można zejść i obejrzeć je z bliska. My jednak jesteśmy mocno zmęczeni, a widząc wracających zdyszanych i czerwonych turystów rezygnujemy 🙂

Kolejnego dnia niestety zostajemy w Les Crosets, mocno pada. Po obejrzeniu prognozy pogody lekko się załamujemy. Zostało nam 2 dni pobytu. Spontanicznie decydujemy się wcześniej wyjechać i zajrzeć po drodze do Tropical Island pod Berlinem. Udaje nam się zarezerwować tam nocleg w bardzo atrakcyjnej cenie. Ruszamy w drogę powrotną.

Więcej o Tropical Island w Krausnick pod Berlinem znajdziecie tutaj:

https://dzieciakinapoklad.pl/2015/05/20/tropical-island-pod-berlinem-2/

– Podsumowanie –

Szwajcaria jest piękna. Kto nie boi się kiepskiej pogody, deszczu, śniegu i temperatury 10 °C polecamy 🙂

Niestety jest mocno droga, my nie żywiliśmy się w restauracjach, w sklepach kupowaliśmy jedynie świeże pieczywo. Cena chleba to ok 9 zł a bułki 2.5 zł . Większość rzeczy wzięliśmy ze sobą. Woleliśmy wydać te pieniądze na wstępy, kolejki, paliwo itd.

Dużo zwiedziliśmy, dużo zobaczyliśmy, ale jeszcze na sporo miejsc zabrakło czasu. Wrócimy! 🙂

Wszystkie odwiedzone miejsca widoczne są na mapie poniżej:

    A to nasza cała trasa:

      1 komentarz

      One thought on “Szwajcaria – 2013

      1. świetna wyprawa!

      Dodaj komentarz

      Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

      © Copyright by DzieciakiNaPoklad.pl