Ostatni dzień w Andaluzji i ostatnia atrakcja, ale za to jaka …Ronda.

Do miasta prowadzi kręta i stroma droga w głąb lądu. Już sama podróż robi olbrzymie wrażenie, a miasto – jeszcze większe.

Ronda składa się z dwóch dzielnic: Mercadillo i mauretańskiego Ciudad.

Dzieli je wąwóz o głębokości 160 m, a łączy łukowaty most Puente Nuevo.

Polecamy nieśpieszny spacer ulicami tego miasteczka. Jego klimat jest niesamowity, a krajobrazy nieziemskie. Wąwóz budzi z jednej strony podziw, a z drugiej strach. Ja nie widziałam jeszcze czegoś tak pięknego, dla mnie to absolutny cud natury.

W Rondzie warta uwagi jest również Plaza de Toros, czyli arena walki byków.

Jest w całości udostępniona do zwiedzania. Mieliśmy to szczęścia, że dotarliśmy tam dość wcześnie i mogliśmy się nią nacieszyć w samotności.

Będąc w Andaluzji i nie odwiedzić Rondy to rzecz nie do wybaczenia. Wpisujcie, więc to miejsce na Waszej liście „must see” koniecznie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.