W końcu się udało …. skorzystaliśmy z zaproszenia znajomych i wybraliśmy się na wschodnie wybrzeże Anglii, a dokładnie do Cleethorpes. Propozycja była kusząca, wizzairowa promocja plus wylot z Lublina. Lepiej być nie mogło.
I tu.. zazdroszczę lotnisk wszystkim Warszawiakom, Krakusom, Wrocławianom, Poznaniakom i ludziom z Trójmiasta. Poczuliśmy to, tą niesamowitą wygodę kiedy wyjeżdżasz z domu i za 15 minut jesteś na lotnisku, wysiadasz z samolotu i za 15 minut jesteś w domu. 🙂 Mam nadzieję, że lotnisko w Lublinie powiększy troszkę swoją ofertę, my na pewno będziemy korzystać.
Lot minął nam bardzo spokojnie, to Oliwkowy debiut, więc lekki stresik był, ale… mała specjalnie się tym nie przejęła, zarówno w jedną stronę jak i w drugą lot przespała. 🙂 Po lądowaniu w Doncaster czekała nas jeszcze krótka przejażdżka na dworzec kolejowy i podróż pociągiem do Cleethorpes.
Cleethorpes to urocze, portowe miasteczko, położone nad samym Morzem Północnym. To taki mały tutejszy nadmorski kurort. Na pewno więcej atrakcji znajdziecie tutaj porą letnią. Są wesołe miasteczka, place zabaw, kolejka wąskotorowa, no i plaża. Nas miasteczko przywitało wietrznie. I tak sobie już wiało kolejne 3 dni, ale tutaj to prawdopodobnie codzienność. Tak na marginesie marzliśmy przeogromnie, tzn my dorośli. Poopatulani od góry do dołu trzęśliśmy się z zimna cały pobyt. A lokalne dzieci… bez czapek, w cienkich kurteczkach biegały zadowolone po dworze. Patrzyliśmy na nie z lekką nutką zazdrości i podziwu. Bo my wyglądaliśmy przy nich jak grenladzkie eskimosy przy -50 stopniach C. Ten “północny zimny wychów” fascynuje mnie od dawna 🙂
Mimo tej mało wiosennej aury udało nam się jednak sporo zobaczyć.
Pobiegaliśmy po plaży, pooglądaliśmy zwierzątka w mini zoo, pospacerowaliśmy po parku, pokarmiliśmy kaczuchy, odwiedziliśmy miasto York i oceanarium The Deep w Hull.
Z pewnością zarówno York, jak i oceanarium to miejsca, do których koniecznie musicie zajrzeć.
York słynie z pięknej zabudowy, wąskich uliczek, licznych pubów i restauracji no i przede wszystkim z największej średniowiecznej katedry w Anglii.
“The Deep” to jedno z największych i najlepszych oceanariów Wielkiej Brytanii. Mieszka tu aż 3500 ryb i kilka uroczych pingwinów. Świetnym pomysłem są interaktywne wystawy i szereg eksponatów, które prezentują całą historię oceanów. Muzeum posiada również najgłębszy w Europie tunel widokowy i przeszkloną windę, z której obejrzeć można wnętrze akwarium.
Trzy dni szybko minęły, czas wracać. Dzieciaki zachwycone! Dziękujemy jeszcze raz Sylwii i Rafałowi za gościnę, za pokazanie wszystkich miejsc, za angielskie przysmaki, a szczególnie za te przepyszne teacake ‘i. 🙂