Włochy były dość spontanicznym i nieoczekiwanym pomysłem na te wakacje. Do samego końca nie byliśmy pewni gdzie pojedziemy, na co pozwolą aktualne obostrzenia w poszczególnych krajach. Chodziły nam po głowie przeróżne kierunki, ostatecznie stwierdziliśmy, że Włochy będą tym idealnym. Żeby nie było tak łatwo zdecydowaliśmy się na dość daleką, 3-tygodniową objazdówkę.

Dojazd do Włoch

Wybraliśmy trasę przez Czechy i Austrię. Ponieważ postanowiliśmy nie robić jednorazowo długich odcinków, pierwszy nocleg zaplanowaliśmy już w Prościejowie, niewielkim czeskim miasteczku. Czy musieliśmy spełnić jakieś warunki aby przenocować w Czechach? My dorośli, zaszczepieni nie, ale dzieci powyżej 6 roku życia tak. Konieczne było zrobienie testów na Covid. I tak musieliśmy je wykonać przed wjazdem do Włoch, więc nie był to dla nas jakiś problem. Austrię przejechaliśmy dość szybko tranzytem i popołudniu mogliśmy się już cieszyć włoską ziemią.

Włochy samochodem

Z żadną kontrolą na całej trasie jednak się nie spotkaliśmy. Oczywiście w teczkach posiadaliśmy nasze paszporty covidowe, wyniki testów dzieci i wypełnione formularze, które w tamtym momencie były wymagane przy wjeździe do Włoch. Nie będę Wam dokładnie opisywać zasad wjazdu, bo wiecie, że wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i trudno przewidzieć jak to będzie wyglądało w przyszłości. Proponuję zaglądać na stronę MSZ, gdzie zawsze znajdziecie aktualne informacje na ten temat: https://www.gov.pl/web/wlochy/informacje-dla-podrozujacych-do-wloch

Włochy – nasza trasa

Alesso i jezioro Lago di Cavazzo

Naszą przygodę z Italią rozpoczęliśmy w małym Alesso niedaleko austriackiej granicy. Zupełnie nieturystyczne miasteczko bardzo przypadło nam do gustu. Odwiedziliśmy położone niedaleko jezioro Lago di Cavazzo, które okazało się być idealnym miejscem na odpoczynek po długiej podróży. W dodatku trafiliśmy na bardzo widowiskowe międzynarodowe zawody w paralotniarstwie. Była też pierwsza przepyszna pizza i na dodatek ta, którą od samego początku bardzo chciałam spróbować. Mam na myśli smażoną na głębokim tłuszczu pizzę frittę.

Spędziliśmy tu jedną noc, to był tak naprawdę czas na powolną wakacyjną aklimatyzację.

Werona

Na następny dzień ruszyliśmy w dalszą drogę, w kierunku Jeziora Garda, po drodze zahaczając o Weronę. Nieśpiesznie przespacerowaliśmy się po mieście, podziwiając tutejsze zabytki. Oczywiście wybraliśmy się pod domy kochanków z dramatu Szekspira: Julii i Romea. Niestety nie udało nam się podejść pod słynny balkon. Ponad godzinna kolejka skutecznie nas zniechęciła, choć ukradkiem zrobiliśmy fotkę kamiennej Julii.

Jezioro Garda

Nad jeziorem Gardą spędziliśmy piękne 3 dni, mieszkając w niewielkim miasteczku Brenzone sul Garda. Oczywiście nie siedzieliśmy w miejscu, jezioro objechaliśmy dookoła, zwiedzając kolejno: Riva del Garda, Maclesine, Limone sul Garda, Sirmione. Dotarliśmy również do Pieve, by tam podziwiać niesamowite widoki na jezioro z tzw “tarasów grozy”. Jesteśmy absolutnie zachwyceni tym miejscem. Nad Gardą przeżyliśmy również chwile grozy, gdy w drodze z Sirmione do Brenzone spotkała nas potworna burza. Burza, przy której gałęzie leciały z drzew, a ulicą płynęła rzeka. Na szczęście udało nam się szczęśliwie wrócić do hotelu.

Włochy samochodem
Włochy samochodem
Włochy samochodem

Liguria

Kolejne kilka dni spędziliśmy w Ligurii. Nocowaliśmy w La Spezii, plażowaliśmy w San Terenzo i odwiedziliśmy Portovenere. Naszym głównym turystycznym celem w tym rejonie było jednak Cinque Terre, czyli 5 fantastycznych miasteczek położonych na liguryjskim wybrzeżu: Riomaggiore, Manarola, Corniglia, Vernazza i Monterosso. I to właśnie one zrobiły na nas największe wrażenie.

Włochy samochodem
Włochy samochodem
Włochy samochodem

Piza

Jadąc w kierunku Toskanii nie mogliśmy ominąć słynnej krzywej wieży w Pizie. Samo miasteczko nie porwało naszych serc, choć sama krzywa wieża jak najbardziej. Wybierając się w to miejsce, musicie się liczyć z bardzo dużą rzeszą turystów, co na dłuższą metę jest dość mocno męczące.

Włochy samochodem

Toskania i Umbria

Przyszedł czas na Toskanię. Szukając w tym rejonie hotelu bardzo zależało nam na ładnej agroturystyce na wzgórzu. Chyba udało nam się takie miejsce znaleźć. Przez kilka dni zwiedzaliśmy okoliczne atrakcje, a wracając odpoczywaliśmy, ciesząc się totalną ciszą. Największe wrażenie robiły na nas oczywiście toskańskie krajobrazy, śliczne alejki z cyprysami, małe miasteczka i kadry ze słynnego “Gladiatora”.

Neapol

Po klimatycznej i sielankowej Toskanii doznaliśmy niemałego szoku. Trafiliśmy do Neapolu. Kto był ten wie;). Mówi się, że Neapol albo się kocha albo nienawidzi. Skutery, uliczny chaos i hałas, brak jakichkolwiek zasad, brud i wszechobecne śmieci, potrzebowaliśmy kilku chwil aby się do tego przyzwyczaić. Po drugie upał mocno uprzykrzał nam zwiedzanie miasta. Wygląda na to, że się nie zakochaliśmy. Najlepiej jednak wspominamy wizytę w kultowej pizzerii u Gino Sorbillo i najpyszniejszą pizzę, z jaką przyszło nam się kiedykolwiek zmierzyć. Odskocznią od głośnego Neapolu była natomiast wycieczka na wulkan Wezuwiusz i do ruin antycznych Pompeji. Nie lada atrakcją był również dla nas rejs na maleńką wyspę Procidę.

Wschodnie wybrzeże

Po 5 dniach w Neapolu ruszyliśmy na przeciwległe, czyli wschodnie wybrzeże Włoch. Plan był jeden: plaża, morze, relaks i dobre jedzenie.

Włochy samochodem

San Marino

Jadąc w kierunku północnym nie mogliśmy pominąć takiej atrakcji, a mianowicie jednej z dwóch enklaw położonych na terytorium Włoch czyli San Marino. Było to niezwykle ciekawe doświadczenie, a miejsce jest po prostu piękne. Położone na wzgórzu oferuje wspaniałe zabytki i cudowne krajobrazy . Warto tu również zrobić zakupy, jest wszystko dużo tańsze niż we Włoszech począwszy od alkoholu, a kończąc na wyrobach ze skóry, biżuterii czy perfumach. Mieliśmy to szczęście, że San Marino zazwyczaj jest bardzo mocno zatłoczone, a teraz w czasach Covid wcale tego nie odczuliśmy.

Wenecja

Wenecję przynajmniej raz w życiu trzeba zobaczyć. My zaplanowaliśmy w niej dwa dni ale szczerze mówiąc nie byliśmy do niej nastawieni pozytywnie. Obawialiśmy się tłumów, których nie lubimy i rzeczywiście trzeba się z nimi tutaj liczyć. Mimo wszystko nie żałujemy ani minuty spędzonej w Wenecji. Ta wszechobecna woda, gondole i śpiewający gondolierzy, Bazylika św Marka, te mostki i wąskie uliczki, wszystko to razem robi niesamowite wrażenie.

My bardzo polecamy dodatkowo wybrać się na kolorową wyspę Burano i to najlepiej dość wcześnie rano. Będziecie cieszyć oko takimi widokami.

Wenecja była już naszym ostatnim włoskim przystankiem w podróży. Wracaliśmy do Polski z noclegiem pod Wiedniem.

Podsumowanie

To już chyba czas na małe podsumowanie. Oczywiście systematycznie będę Wam opisywała poszczególne rejony Włoch. To były piękne 3 tygodnie, już dawno z wyjazdu nie przywieźliśmy tyle pamiątek.

Włochy samochodem
  • W podróży spędziliśmy łącznie 23 dni
  • Przejechaliśmy dokładnie 5860 km
  • Odwiedzilliśmy 7 włoskich rejonów: Trydent-Górna Adyga, Liguria, Toskania, Umbria, Kampania, Marche, Wenecja Euganejska
  • Nocowaliśmy w 9 miejscach, swoje noclegi rezerwowaliśmy przez portale booking i airbnb
  • Zjedliśmy nieskończone ilości pizzy i lodów
  • Aperolu i wina było też całkiem sporo 😉

Co zrobiło na nas największe wrażenie? Niezwykłe jezioro Garda, a szczególnie jego północne rejony, przepiękne miasteczka Cinque Terre, cudne toskańskie krajobrazy, wspinaczka na Wezuwiusza i przeogromne Pompeje, ruch w Neapolu, ich sposób jazdy i parkowania, wyspa Procida, małe weneckie uliczki oraz wyspa Burano. Czy wrócimy jeszcze kiedyś do Włoch? Myślę, że tak, marzą nam się jeszcze południowe rejony oraz wyspa Sycylia. Może kiedyś 🙂

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.